Sycylia i Wyspy Liparyjskie

Sycylia

Minorkę pożegnaliśmy wcześnie rano w poniedziałek 16 sierpnia. Prognoza pogody zapowiadała około 30 godzin silnego korzystnego wiatru. I rzeczywiście jak tylko wyszliśmy na otwartą wodę 20 - 25 węzłów wiatru z baksztagu dało nam 12 - 14 węzłów prędkości na zrefowanym grocie i foku. Wieczorem wiatr się wzmógł do ponad 35 węzłów i jak pobiliśmy nowy rekord prędkości 20 węzłów - szybko zrzuciliśmy grota i na samym foku gnaliśmy przez noc bardzo wygodnie 9 Kn okazyjnie surfując na falach 12 Kn. Promyk jak zwykle był prowadzony przez autopilot i w tych warunkach zachowywał się bardzo statecznie swoimi smukłymi kadłubami ciął fale bez wysiłku aż miło było patrzeć. Nad ranem wiatr zaczął cichnąć i odwrócił się na pełny. Postawiliśmy wtedy naszego ulubionego genekera jak spinaker na nawietrznym pływaku który przy słabnącym wietrze niósł nas do celu. Niestety ostatnie 6 godzin jechaliśmy na silniku. Wieczorem 18 sierpnia zakotwiczyliśmy w małym miasteczku St. Vito Lo Capo na Sycylii. Następnego dnia dotarliśmy do Palermo gdzie spędziliśmy dwa dni zwiedzając i socjalizując się naszymi przyjaciółmi z Kanady i z klubu żeglarskiego Zawisza Czarny - Rafałem, Agnieszką Jakubem i Natanem Witczak.

Wyspy Liparyjskie,

Rano pożegnaliśmy Palermo i na silniku wieczorem dotarliśmy do Lipari. gdzie spędziliśmy następne kilka dni odwiedzając Panarea i Stromboli. Mieliśmy też okazję spędzić miły czas z Jasiem Domańskim z  s/y "Pilgrim" Arkiem Wlizło i załogą z klubu Zawisza Czarny, oraz Jackiem Wacławskim jego żoną Basia i dziećmi Anią i Kubą. Jak zwykle zwiedzaliśmy stare miasteczka kościoły i zamki.

Nasze Jachty

s/y PROMYK
s/y NEKTON

Zdjęcia

Więcej zdjęć